Marciniak opowiada jak zamknęli go w stodole w B-klasie! Hahaha! Mocne!

Marciniak opowiada jak zamknęli go w stodole w B-klasie! Hahaha! Mocne!

Historie Marciniaka

Arbiter Szymon Marciniak w rozmowie z TVP Sport przytoczył dwie zabawne historie, które przytrafiły mu się w czasie jego kariery. Zanim polski arbiter osiągnął sukcesy w zawodzie, musiał biegać i pracować w spotkaniach na niższych klasach rozgrywkowych. - Kiedyś, niechcący, w B-klasie zamknęli mnie w szatni. To nawet nie była szatnia, ale stodoła - przyznał. Marciniak do dziś dokładnie pamięta tę sytuację. - To był na pewno ostatni mecz sezonu. Wygrali, awansowali do A-klasy. My się przebieraliśmy, a po jakimś czasie przekręcono zamek. Waliliśmy tak, że prawie drzwi wywaliliśmy, bo przecież jak pojadą, to będziemy tam spali. Zreflektowali się jednak, że nie ma za długo sędziów. "O kurczę, trzeba ich znaleźć" - dodał. Marciniak, choć obecnie sędziuje na najwyższym poziomie, od kilku lat na koniec sezonu jeździ na mecze w niższych klasach rozgrywkowych. - W ramach roztrenowania pojechałem do Świtu Staroźreby. Przyszedł po meczu zawodnik i powiedział – pan jest najlepszym sędzią w okręgówce. A ja już wtedy sędziowałem Ligę Mistrzów. Po prostu mnie nie skojarzył. Dopiero jak podszedł do niego trener i powiedział: ty głupku, wiesz, kto to jest? - zakończył polski arbiter.

  • 2018.03.30
  • Źródło: TVP Sport


Szymon Marciniak w ogniu krytyki po meczu w Lidze Mistrzów! Ale oberwał za swoje błędy!

Szymon Marciniak w ogniu krytyki po meczu w Lidze Mistrzów! Ale oberwał za swoje błędy!

Narzekanie w Anglii

W meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Tottenhamem a Juventusem arbiter Szymon Marciniak popełnił kilka błędów. O postawie polskiego sędziego i jego asystentów bardzo surowo wypowiedziały się angielskie media. Wśród pomyłek Marciniaka warto wymienić m.in. sytuację z 17. minuty, gdy nie podyktował rzutu karnego dla Juventusu. Polak nie wskazał na wapno, mimo że jego asystent stał zaledwie kilka metrów od miejsca zdarzenia. - Jeśli chodzi o dodatkowego asystenta sędziego, to jego przeoczenie to coś niezwykłego - napisał w pomeczowej relacji Martin Samuel, dziennikarz "Daily Mail". - Skąd się biorą tacy ludzie? Anglik dodatkowo zwrócił uwagę, że szef UEFA, Aleksander Ceferin, jest przeciwny wprowadzeniu systemu VAR w Lidze Mistrzów, bo "nikt go nie rozumie" - Można się kłócić, że  asystent Marciniaka nie rozumie przepisów co najmniej równie mocno - podsumował Anglik.

  • 2018.03.08
  • Źródło: Daily Mail

PSG już toczy wojnę z Realem. Nie ma Neymara, to chwytają się takich zagrywek

PSG już toczy wojnę z Realem. Nie ma Neymara, to chwytają się takich zagrywek

Pretensje o sędziów

uż w ten wtorek zarówno Real Madryt, jak i Paris Saint-Germain staną przed wyzwaniem, które naznaczy resztę sezonu. Na ten moment w dużo trudniejszej sytuacji są Francuzi, którzy przegrali pierwszy mecz 1:3 i stracili swojego najlepszego zawodnika, Neymara. Dlatego nie dziwi fakt, że od kilku dni klub ze stolicy Francji robi wszystko, aby jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zacząć redukować straty. Dyrektor do spraw sportowych PSG, Antero Henrique, w wywiadzie dla L'Équipe poruszył tym razem temat arbitra. „Tu nie chodzi tylko o ten mecz. W poprzednim sezonie było to samo. Należy sobie zadać pytanie: Dlaczego zdarza się to nam tak często? Wszyscy wiemy, że rozmawiamy o pojedynku sezonu, dlatego potrzebujemy jednego z najlepszych arbitrów. W Madrycie mieliśmy 44-letniego sędziego, który nie ma wielkiego doświadczenia”. – Chcemy arbitra na niezwykłym poziomie, ponieważ obie drużyny są właśnie na takim poziomie. Tylko o to prosimy. Nie chcę tutaj poruszać tematu szacunku, ale czy arbitrzy na pewno się przygotowani na obecny poziom futbolu? Ludzie skupiają się na naszych umiejętnościach, ale co tak naprawdę robi różnicę? Ja widzę tylko to, że nam zdażyło się to już dwa razy. Pierwszy mecz nie był pojedynkiem piłkarzy z piłkarzami. Był pewien wpływ z zewnątrz. Nie będę mówił dalej, bo nie chcę, żeby potraktowano to jako wymówkę, ale wszyscy to tak widzieli. Dla mnie to był brak szacunku dla Paryża, dla Francji – kontynuował Henrique. – PSG to francuski klub. We Francji nie ma obecnie innego klubu w takich okolicznościach. To normalne, że każdy ma swoją ulubioną drużynę, ale jeśli jakaś ekipa reprezentuje całą Francję, tak jak rok temu Monaco w półfinałach, to powinniśmy ją traktować jako drużynę narodową. Dzisiaj to PSG jest drużyną narodową. Potrzebujemy milionów kibiców, ich energii, ich wsparcia. Jestem optymistą przed wtorkiem – zakończył działacz PSG.

  • 2018.03.04
  • Źródło: L'Equipie